Nie masz wielu środków na marketing? Oto skuteczny plan minimum, który naprawdę działa.
Wiem, że wiele twórczyń i przedsiębiorczyń wciąż żyje przekonaniem, że marketing wymaga dużych pieniędzy i nieustannego „wyskakiwania z lodówki”, żeby zaistnieć w świadomości odbiorców. Tymczasem pokażę Ci, że skuteczna promocja nie musi kosztować fortuny ani wykańczać Cię energetycznie.
Możesz prowadzić marketing nawet z niewielkim budżetem, spokojnie i w zgodzie ze sobą. Wystarczy prosty plan minimum – kilka regularnych działań – żeby Twoja obecność online była widoczna i skuteczna.
Skup się na tym, co najważniejsze
Pierwszy krok to wybór jednego lub dwóch kanałów, w których naprawdę czujesz się dobrze. Może to być Instagram i newsletter, a może Facebook i blog – ważne, by odpowiadały Tobie i Twoim odbiorcom.
Nie musisz być wszędzie. Nie musisz ślepo podążać za trendami, tańczyć na TikToku ani nagrywać rolek codziennie. Często mniej naprawdę znaczy więcej. Lepiej prowadzić dwa czy trzy kanały w sposób spójny i autentyczny, niż próbować być wszędzie na pół gwizdka.
Dostarczaj wartość, merytorykę, odpowiadaj na konkretne problemy i pytania Twoich klientów – tylko tyle i aż tyle.
Własne miejsce w sieci
Social media mają moc, ale nie wyczerpują wszystkich możliwości. Dlatego według mnie warto mieć swoją stronę internetową – nawet najprostszą – i newsletter. MailerLite i WordPress w zupełności wystarczą na początek i pozwalają prowadzić skuteczny marketing niskobudżetowo, bez konieczności inwestowania w drogie rozwiązania. Dzięki temu możesz budować swoją bazę osób zainteresowanych tym, co robisz, bez oglądania się na algorytmy.
Regularność w małej dawce
Często wydaje nam się, że aby zostać zapamiętaną, trzeba publikować coś każdego dnia. W rzeczywistości plan minimum jest znacznie prostszy – wystarczy jeden post tygodniowo w social mediach i jeden newsletter albo wpis blogowy w miesiącu. To naprawdę wystarczy, by utrzymywać stały kontakt z odbiorcami.
Jeśli Twoi czytelnicy (odbiorcy) będą wiedzieli, że w Twoim newsletterze zawsze czeka na nich konkret – praktyczna wskazówka, inspiracja albo wartościowa polecajka – będą go otwierać z ciekawością. Newsletter może być też świetnym miejscem do zapraszania na Twój blog, co naturalnie zwiększy jego ruch i widoczność.
Dzięki takim przemyślanym działaniom nie musisz poświęcać wielu godzin na swój marketing i nie będzie to tak frustrujące.
Jedna treść, wiele odsłon
Jeśli brakuje Ci czasu, recykling treści może być Twoim największym sprzymierzeńcem. Polega on na tym, że z jednego materiału tworzysz różne formaty, na różne kanały komunikacji.
Przykład? Jeden artykuł na blogu może stać się kilkoma krótkimi postami na Instagramie czy Facebooku. Z jednego tipa zrobisz krótkie wideo albo rolkę. Inspirujący fragment tekstu możesz przerobić na grafikę z cytatem. Newsletter napisany raz może być źródłem kilku stories albo posta edukacyjnego. Z kolei seria postów może przerodzić się we wpis blogowy.
To nie jest droga na skróty ani „odgrzewanie kotletów”. To świadome wykorzystywanie tego, co już stworzyłaś, żeby Twoje treści żyły dłużej i docierały do większej liczby osób. Dzięki temu budujesz widoczność krok po kroku, a Twój marketing staje się lżejszy dla Ciebie i mniej czasochłonny.
Autentyczność zamiast reklamy
Najlepszy marketing bez reklamy to ten, który opiera się na szczerości. Twoi klienci nie potrzebują wielkich haseł – chcą zobaczyć prawdziwą osobę. Możesz pokazać kulisy swojej pracy, opowiedzieć o tym, jak powstaje kurs, podzielić się historiami osób, które zyskały dzięki Tobie. Wtedy sprzedaż staje się naturalna, a nie nachalna.
A jeśli masz choć trochę budżetu…
Nie musisz wydawać tysięcy złotych na reklamy. Już 100 czy 200 zł miesięcznie może pomóc Ci promować darmowy materiał, na przykład mini-wyzwanie albo PDF, i przyciągać do newslettera osoby, które naprawdę są zainteresowane tym, co robisz.
Na zakończenie
Nie musisz chwytać się wszystkiego naraz. Nie musisz żyć w stresie, że „znowu trzeba coś opublikować”, a szkic newslettera leży odłogiem już trzeci tydzień. Nie musisz mieć wyrzutów sumienia, że nie zdążyłaś jeszcze z kolejnym wpisem na blogu.
Marketing minimum, który opiera się na własnym miejscu w sieci, drobnej regularności i autentyczności, z pewnością docenią i zauważą Twoi odbiorcy. To wystarczy, by Twoja obecność online była spójna, skuteczna i przyciągała klientów w naturalny sposób – a Ty zachowujesz spokojną głowę.
A jeśli czujesz, że przydałaby Ci się prawa ręka, ktoś kto pomoże Ci krok po kroku rozkręcić działania w sieci – zapraszam Cię serdecznie na bezpłatną konsultację. Porozmawiamy o Twoich potrzebach, możliwościach i tym, jak ułożyć Twój własny spokojny plan marketingowy.

