Wysyłasz newsletter, ale wciąż zastanawiasz się: „Czy to, co napisałam, jest wystarczająco wartościowe?” Albo wręcz przeciwnie – masz wrażenie, że tworzysz zbyt długie elaboraty, których nikt nie doczyta do końca?
Newsletter nie musi być ciężarem. Ani dla Ciebie, ani dla Twoich odbiorczyń. Poniżej przeczytasz kilka wskazówek co zrobić, żeby Twoje maile były chętnie otwierane i czytane do końca.
Newsletter to nie e-book ani kurs
Jedna z najczęstszych pułapek jaką zauważam, to próba napisania w newsletterze wszystkiego co wiesz, co odkryłaś, co praktykujesz. Z jednej strony to naturalne – chcesz dzielić się swoją wiedzą i czujesz, że jak napiszesz za mało, to będzie niemerytorycznie.
Ale newsletter nie jest od tego, żeby wyczerpać temat w 100%.
Jego rolą jest zajawienie tematu, podzielenie się myślą przewodnią, jedną inspiracją. Głębia i rozwinięcie mogą pojawić się gdzie indziej:
- w artykule na blogu,
- w Twoim podcaście,
- podczas warsztatu,
- w e-booku albo kursie.
Newsletter ma być jak zaproszenie – „chcesz więcej, chodź dalej ze mną”.
Krótko, zwięźle i na temat
Twoi odbiorcy mają swoje życie, obowiązki, własne praktyki. Jeśli wiedzą, że Twój newsletter da się przeczytać w kilka minut i zawsze wyniosą z niego coś dla siebie – będą go otwierali chętniej.
Kilka zdań, jedno przemyślenie, praktyczna wskazówka – to wystarczy.
Regularność i lekkość są dużo skuteczniejsze niż długość i napakowanie merytoryką po brzegi.
Nie pisz tylko, kiedy chcesz coś sprzedać
Jeśli wysyłasz maile tylko wtedy, gdy rusza sprzedaż kursu, warsztatu albo konsultacji, z czasem czytelnicy przestają je traktować jak coś dla siebie. Newsletter nie powinien być wyłącznie nośnikiem oferty. To przestrzeń na budowanie zaufania i relacji – takiej „regularnej rozmowy”, a nie jednorazowego komunikatu sprzedażowego. Kiedy piszesz także wtedy, gdy nic nie sprzedajesz: dzielisz się refleksją, drobną inspiracją, obserwacją z własnej praktyki – Twoje maile przestają być nachalne, a zaczynają być mile widziane. I paradoksalnie właśnie wtedy, gdy naprawdę zapraszasz do swojej oferty, decyzja po drugiej stronie przychodzi dużo łatwiej.
Pokaż siebie i swoją drogę
Newsletter to nie tylko wiedza. To przede wszystkim relacja. Odbiorcy są ciekawi, co u Ciebie – czy tworzysz nowy kurs, organizujesz warsztaty, pracujesz nad e-bookiem. Mogą też docenić krótką refleksję z Twojej praktyki jogi czy konsultacji.
Kilka osobistych zdań sprawi, że Twój newsletter stanie się bardziej ludzki i prawdziwy. A to właśnie buduje więź.
Zadawaj pytania i zapraszaj do rozmowy
Newsletter może być początkiem dialogu. Zamiast tylko „informować”, zapytaj:
- „Jakie Wy macie doświadczenia z…?”
- „Czy też macie tak, że…?”
Takie pytania często zachęcają do odpowiedzi. I nagle newsletter przestaje być jednostronną wiadomością, a staje się początkiem rozmowy. Jest to też świetna okazja, by poznać lepiej Twoją “grupę docelową” i jej potrzeby.
Obietnica korzyści
Na koniec – obietnica korzyści. Subskrybenci chętniej otworzą Twojego maila, gdy będą się spodziewać czegoś wartościowego: mała inspiracja, praktyczna wskazówka, refleksja, która zatrzyma ich na chwilę.
To nie musi być wielka rzecz. Czasem jedno zdanie zmienia dzień.
Podsumowanie
Newsletter nie musi być elaboratem, który zajmie Ci pół dnia pisania, a Twoim odbiorczyniom pół godziny czytania.
Siła newslettera tkwi w prostocie:
✨ krótko, zwięźle, na temat,
✨ z jasną korzyścią dla czytelnika,
✨ z subtelnym zaproszeniem dalej,
✨ z Twoim osobistym głosem.
Taki newsletter sprawia, że Twoi odbiorcy otwierają go z ciekawością lub otworzą go w ogóle. A Ty piszesz z przyjemnością – bez presji.
Bo w marketingu – tak jak w życiu – mniej naprawdę znaczy więcej.
A teraz niespodzianka – jeśli chciałabyś pisać regularny newsletter, ale często brakuje Ci pomysłu na to, o czym pisać – przygotowałam specjalnie dla Ciebie 20 propozycji tematów, które możesz wykorzystać od razu.
20 Pomysłów – o czym pisać w newsletterze
(dla konsultantek Ajurwedy, joginek i twórczyń naturalnych terapii)
- Co u mnie? – krótki update raz w tygodniu lub raz na miesiąc: nad czym teraz pracujesz, co się u Ciebie dzieje.
- Z życia gabinetu / sali warsztatowej – refleksja z ostatnich konsultacji, warsztatu albo praktyki (bez zdradzania szczegółów, ale z inspiracją).
- Sezonowy tip Ajurwedyjski – np. jak wspierać ciało jesienią, co jeść zimą, jak dbać o równowagę latem.
- Prosta praktyka jogi lub oddechu – coś, co odbiorczynie mogą zrobić w 5 minut.
- Jedna myśl z natury – inspiracja, która przyszła podczas spaceru w lesie, nad jeziorem czy w ogrodzie.
- Najczęstsza bolączka klientek w tym tygodniu – i Twoja krótka wskazówka, jak sobie z nią radzić.
- Mały rytuał dnia – np. poranna herbata, masaż olejem, wieczorne zapisy w dzienniku.
- Zajawka wpisu na blogu – newsletter jako krótkie zaproszenie do przeczytania pełnego artykułu.
- Zajawka rolki lub posta z Instagrama – podziel się tematem i odeślij do treści w social media.
- Relacja z warsztatu, wyjazdu lub spotkania – co było dla Ciebie ważne, czego nauczyły się uczestniczki.
- Moje 3 ulubione książki / podcasty / źródła inspiracji – w danym miesiącu.
- Proste przepisy – np. ajurwedyjska herbata na lepsze trawienie, zupa na rozgrzanie zimą.
- Q&A – odpowiedź na jedno pytanie, które ostatnio dostałaś od klientki lub w social media.
- Za kulisami – pokaż, jak tworzysz kurs, warsztat, e-book albo przygotowujesz się do zajęć.
- Moja historia – krótka opowieść o tym, jak trafiłaś do jogi, Ajurwedy czy terapii, i co Ci to dało.
- Mini-ćwiczenie refleksyjne – np. „zapisz 3 rzeczy, które dziś sprawiły, że poczułaś spokój”.
- Polecenie jednego produktu / usługi – delikatnie przypomnij o tym, co oferujesz (warsztat, kurs, konsultacja).
- Przypomnienie o prostocie – wiadomość o tym, że nie trzeba robić wszystkiego, czasem wystarczy jeden krok.
- Zamknięcie miesiąca – 3–5 zdań podsumowania: co się wydarzyło, czego się nauczyłaś, co planujesz na kolejny miesiąc.
- Zaproszenie do rozmowy – np. „nad czym chciałybyście, żebym się pochyliła w kolejnych newsletterach?” lub jakich praktyk jogi potrzebujesz?
Mam nadzieję, że dzięki tym inspiracjom pisanie newslettera nie będzie już tak przytłaczające 🙂
A jeśli chciałabyś skorzystać z mojej pomocy w tworzeniu newslettera – napisz do mnie śmiało!

